Z historii leków - Inhalacje
Wdychanie różnego rodzaju substancji w celach higienicznych i leczniczych wywodzi się prawdopodobnie z najstarszych obrzędów magiczno-religijnych, w których palenie kadzideł stanowiło ważny element składania ofiary.
Wśród kapłanów-uzdrawiaczy w prekolumbijskiej Ameryce okadzanie chorych wraz z przywoływaniem na pomoc lokalnych bóstw uchodziło za jedną z najskuteczniejszych metod przywracania zdrowia. W starożytnym Egipcie znane było kadzidło o nazwie kyphi, któremu przypisywano właściwości odkażające. Według papirusu Ebersa, w jego skład wchodziły: mira, jałowiec, tatarak i cibora. Oprócz okadzań, stosowano też inny sposób wziewania leków: substancję leczniczą wkładano do garnka i przykrywano pokrywką z otworem, zakończonym rurką do wdychania. W ten sposób aplikowano chorym żywice, balsamy, olejki eteryczne i inne substancje, które po podgrzaniu łatwo się ulatniały. Z czasów starożytnych pochodzą też pierwsze wzmianki o leczeniu astmy za pomocą dymu ze spalonego podbiału, czosnku, kopru, pokrzywy i kminku. Arabscy lekarze zalecali chorym na astmę inhalacje z aromatycznego drewna, siarki lub arszeniku. W aptecznych kramach w Bagdadzie, Kordobie i Toledo sprzedawano wschodnie kadzidło pod nazwą szandal (drewno sandałowe). Jego popularność przyczyniła się do nadania arabskim aptekarzom nazwy szandalani.
Przeciw zarazie
Okadzanie i parówki odgrywały znaczącą rolę w zwalczaniu chorób epidemicznych, między innymi dżumy, durów i ospy. Przez spalanie żywicodajnych drzew i ziół, siarki lub prochu strzelniczego starano się zabezpieczyć wnętrza domów przed dostępem "zepsutego powietrza". W 1348 r. wydział lekarski uniwersytetu w Paryżu sporządził pierwszą "naukową" ocenę panującej wówczas "czarnej zarazy" (dżumy) i zalecił następujący sposób postępowania: - "Należy rozpalić wielki ogień z winorośli, lauru lub innego zielonego drzewa; następnie należy spalić wielkie ilości żywicy i rumianku na placach publicznych i w gęsto zamieszkałych miejscach...". W 1433 r. w Wenecji, a następnie w innych większych miastach europejskich wprowadzono obowiązek okadzania listów i pieniędzy. Celom profilaktycznym miała też służyć kąpiel w gorącej parze wodnej. W zwalczaniu innej groźnej choroby epidemicznej - kiły, rzymski lekarz i osobisty chirurg papieski Giovanni Vigo (ok. 1460 - ok. 152) zalecał pary rtęci. Na początku XVI w. z nowo odkrytego lądu amerykańskiego przywieziono do Europy ziele i nasiona tytoniu. Wkrótce roślina ta znalazła szerokie zastosowanie w lecznictwie, a jej liczne przetwory zostały ujęte w oficjalnych lekospisach. Dym tytoniowy stosowano w migrenie i w astmie, a odurzające działanie tabaki wykorzystywano w chirurgii. Z krajów zamorskich sprowadzono też lecznicze rurki do palenia, nazwane astmowymi. Opisał je hiszpański lekarz Nicolaus Monardes (1493-1578): "Są to tabuli z trzciny i sitowia... od zewnątrz i od wewnątrz nasmarowane żywicą, która moim zdaniem zmieszana jest z sokiem tytoniowym i dlatego uderza do głowy. Nim też nacierają i trzcinę... Zapala się ten koniec tubulusa, który nasmarowany jest żywicą i woskiem, drugi zaś koniec bierze się do ust i wdycha dym, który całą flegmę i ropne soki usuwa z piersi. Środek ten używa się, gdy pacjenci czują, że dręczy ich astma i jakby zaraz się mieli udusić".
Cygara na astmę
Pod koniec XVII w. angielski lekarz Christopher Bennet sklasyfikował wszystkie znane mu substancje lecznicze, używane w formie inhalacji. Terminem halitus określił on pary, unoszące się z roztworów wodnych, a nazwę suffitus nadał oparom z suchych surowców balsamicznych. W późniejszym czasie arsenał środków stosowanych w leczeniu płuc i oskrzeli uzupełniono o kadzidła z roślin psiankowatych (pokrzyk wilcza jagoda, bieluń dziędzierzawa) i kadzidła salmiakowe. Spalano je w ozdobnych, artystycznie wykonanych kadzielniczkach z żelaza, miedzi lub metali szlachetnych. W dychawicy oskrzelowej zalecano też wdychanie dymu ze specjalnych cygar, sporządzonych z papieru nasączonego saletrą. Oprócz tego, sprzedawano niezliczoną ilość "preparatów sekretnych", takich jak: astmatyczny zapalacz tłokowy, papierosy kamforowe, papierosy z opium, cygara na astmę, węgiel na astmę. Leki te były chronione patentem i opatrzone specjalnymi znakami firmowymi. O popularności różnego rodzaju kadzideł świadczy fakt, że stosowano je nie tylko w formie inhalacji przy chorobach układu oddechowego, ale również podawano je przez inne otwory ciała, na przykład przeciwko hemoroidom. W tym celu skonstruowano specjalne aparaty okadzające wraz z odpowiednimi lejkami i rurkami. W XVIII i XIX w. powszechnie panująca fascynacja inhalacjami sprawiła, że wszelkiego rodzaju naturalne i sztuczne "atmosfery" próbowano zastosować w leczeniu dróg oddechowych. Wdychano pary gorącej dębnicy garbarskiej, używanej przy obróbce skór. Przez długi czas ogromną popularnością cieszyły się kuracje "powietrzem krowiej obory", przy czym za czynniki lecznicze uważano zarówno wilgotne ciepło, jak i aromatyczne krowie opary. Zaliczano do nich również zapach świeżego mleka oraz alkaliczne wyziewy z ekskrementów (związki amoniaku). Oprócz tego, chorym na płuca zalecano przebywanie w warsztatach i halach fabrycznych, na przykład w farbiarniach, fabrykach tytoniu i cukrowniach. Niemiecki lekarz, wybitny klinicysta i twórca naukowej medycyny społecznej Christoph Hufeland (1762-1836), w leczeniu suchot i astmy polecał orkę. Napisał on w swoim dzienniku: "Warto wspomnieć dość starą terapię, o której wielkiej skuteczności przekonała mnie nie jedna próba, a mianowicie metodę w myśl której osoby chore na płuca idą za pługiem podczas zaorywania ziemi (zwłaszcza na wiosnę) i wdychają unoszące się z niej świeże opary. Za każdym razem po takiej przechadzce zauważyłem zmniejszenie się kaszlu i znaczne ułatwienie oddychania.
Kuracje uzdrowiskowe
Pod koniec XIX w. ogromną popularność zyskały kuracje uzdrowiskowe, których skuteczność poznano znacznie wcześniej, bo już w starożytności. I tak, rzymski encyklopedysta Pliniusz Starszy (23-79) zachwalał terapeutyczne właściwości leśnego powietrza, zwłaszcza lasów świerkowych i sosnowych. Galen (131-201) posyłał swoich pacjentów na kuracje w okolice Wezuwiusza i Etny. Morskie powietrze zalecano początkowo na ogólne wzmocnienie organizmu, a następnie zaczęto leczyć nim głównie choroby układu oddechowego. Pod koniec XVIII wieku francuski lekarz Rene Lannec (1726-1781) w swojej rozprawie o chorobach płuc uznał, że "nie ma lepszego środka przeciwko gruźlicy, jak wyjazd nad morze, zamieszkanie na morskim brzegu w łagodnym klimacie..." W XIX w. zauważono też, że podobne efekty lecznicze daje przebywanie w pobliżu warzelni lub tężni solankowych. Do rozwoju klimatoterapii gruźlicy przyczynił się szwajcarski lekarz Lucjusz Rźedi (1804-1869), który w 1841 r. założył w Davos sanatorium dla dzieci skrofulicznych. W 1865 r. z inicjatywy szwajcarskiego ftyzjatry Aleksandra Spenglera (1827-1901) utworzono w Davos kolejne sanatorium przeciwgruźlicze, a małą górską wioskę przekształcono w znany kurort. Specyficzną atmosferę tej miejscowości opisał Tomasz Mann w swojej powieści "Czarodziejska góra" (1924). Poza Szwajcarią, pierwsze podobne sanatorium założył w 1859 r. na Dolnym Śląsku w miejscowości Grbersdorf (Sokołowsko) tamtejszy lekarz Hermann Brehmer (1826-1889). Na przełomie XIX i XX w. powstało w Europie wiele innych uzdrowisk, takich jak: Bath, Brighton, Vichy, Baden-Baden, Karlsbad. Organizowano w nich specjalne obiekty do kuracji na świeżym powietrzu, między innymi tarasy i hale do leżakowania. Tak zwane werandowanie przeprowadzano niezależnie od pory roku i warunków atmosferycznych.
Znieczulenia wziewne
Dynamiczny rozwój chemii na przełomie XVIII i XIX w. przyczynił się do odkrycia lub ponownego odkrycia wielu nowych pierwiastków i związków, przede wszystkim gazów. Wkrótce okazało się, że niektóre z nich mogą być wykorzystane w chirurgii jako środki do znieczulenia wziewnego. Wprowadzenie tego rodzaju narkozy umożliwiło przeprowadzenie pierwszych bezbolesnych operacji. I tak, w 1844 amerykański dentysta Horace Wells (1815-1848) zastosował przy ekstrakcji zębów podtlenek azotu. Działanie usypiające tego związku poznał wcześniej angielski chemik Humphry Davy (1778-1829). On też nazwał go gazem rozweselającym ze względu na niekontrolowane ataki śmiechu, towarzyszące przebudzaniu się z narkozy. W 1846 r. bostoński dentysta William Morton (1819-1868) przeprowadził udaną narkozę eterową przed operacją guza szyi, a rok później profesor chirurgii i położnictwa w Edynburgu James Young Simpson (1811-1870) zastosował przy porodzie nowy środek znieczulający - chloroform. W tym samym czasie angielski lekarz i prekursor nowoczesnej anestezji John Snow (1813-1858) skonstruował inhalator eterowy, a następnie chloroformowy z regulowanym dopływem gazu. Sukcesy narkozy wziewnej oraz odkrycie w połowie XIX w. ogromnych możliwości resorbcyjnych płuc stały się podstawą do błyskawicznego rozwoju inhalacji terapeutycznych z użyciem różnych substancji. Między innymi przypomniano sobie ideę medycyny pneumatycznej, sformułowaną przez angielskiego przyrodnika Josepha Priestleya (1733-1804) oraz pierwszą "maszynkę do oddychania", skonstruowaną w połowie XVIII w. przez angielskiego chirurga Johna Mundgea (1720-1793). Inhalacje tlenem zastosowano u chorych z wadami serca, przy osłabieniach i zatruciach czadem, katarze żołądka i w sinicy. Choroby płuc, zwłaszcza gruźlicę, próbowano leczyć za pomocą wziewania wielu różnych gazów, np.: dwutlenku węgla, wodoru, azotu. Podobne zastosowanie znalazł jod, wykryty w 1811 r. przez francuskiego farmaceutę Bernarda Courtoisa (1777-1838). Uwagę ówczesnych lekarzy zwróciły też wcześniejsze prace W. Hufelanda, dotyczące leczenia dolegliwości astmatycznych i gruźliczych za pomocą par smołowych. Do inhalacji zaczęto wykorzystywać zarówno oczyszczoną smołę drzewną, jak i olejki terpentynowe, olejki żywiczne, kreozot i wiele innych substancji. Bazując na znanym od starożytności fakcie, iż pobyt nad morzem przynosi ulgę astmatykom, próbowano stworzyć sztuczną "morską atmosferę". W tym celu urządzano specjalne sale inhalacyjne, w których pacjenci wdychali rozpylane wody mineralne lub ich gorące pary. W 1860 r. paryski specjalista chorób klatki piersiowej Jean Sales-Girons (1840-1897) skonstruował mały, przenośny aparat do inhalacji, tzw. waporatorium. Wynalazek ten umożliwił rozpylanie zarówno par, jak i wodnych roztworów stałych substancji leczniczych. Niestety, stwarzał on również wiele problemów. Niemiecki laryngolog Georg Richard Lewin zauważył krytycznie, że "aparat jest nie tylko bardzo drogi, ale także tak delikatnie skonstruowany, że już po kilku użyciach wymaga mniejszej lub większej reperacji, co sprawia, że więcej czasu spędza w rękach rzemieślnika niż lekarza". Dalszy rozwój inhalacji, jako metody wprowadzania leków do organizmu, nastąpił po drugiej wojnie światowej i wiązał się z opracowaniem metody wytwarzania aerozoli. Pierwsze farmaceutyczne opakowania aerozolowe zostały wprowadzone do powszechnego obrotu w Stanach Zjednoczonych Ameryki w 1950 r. Od tej pory obserwuje się stały wzrost produkcji tej postaci leków.
dr farm. Katarzyna Hanisz Magazyn "Bez recepty"
powrót
|