Aptekarska, ale nie precyzja
Ponad rok temu weszła w życie „duża nowelizacja” prawa farmaceutycznego, przystosowująca nasze przepisy do unijnych. Obecnie trwają dyskusje na temat tzw. małej nowelizacji, która została przygotowana pod kierunkiem Marka Twardowskiego, podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia. Owa nowela jest krytykowana praktycznie przez wszystkich w tym pacjentów, lekarzy, niektórych producentów leków, naukowców, prawników i niezależnych ekspertów. W tym projekcie znalazły się rozwiązania, które naruszają zarówno zasady przyzwoitej legislacji, a także zapisy ustawy zasadniczej. Co więcej proponowane zmiany są sprzeczne z prawem wspólnotowym. Kontrowersyjne propozycje to m.in.: propozycja wprowadzenia cen i marż hurtowych i detalicznych, zdefiniowanych jako ceny i marże sztywne, zakaz koncentracji na rynku dystrybucji leków oraz wprowadzenie całkowitego zakazu reklamy aptek. Aptekarz jest przedsiębiorcą, za którym stoi ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, a projekt „małej” nowelizacji mu tego zakazuje. Zdaniem ekspertów z Centrum im. Adama Smitha, gdyby w ramach projektu tego rodzaju rozwiązania weszły w życie, nieuniknione byłyby podwyżki cen leków. Krytykowane przepisy doprowadziłyby przede wszystkim do ograniczenia swobody działalności gospodarczej i wyeliminowania pozytywnych dla pacjentów i podmiotów gospodarczych skutków konkurencji rynkowej. Według firm IMS Health i PharmaExpert, przy dotychczasowej strukturze spożycia, wzrost cen leków refundowanych może wynieść nawet od kilku do kilkunastu procent.
Magazyn "Bez recepty"
powrót
|